-Teraz się o de mnie nie odpędzisz skarbie.-mruknął. Myślałam że zaraz
zwrócę płatki z mlekiem. Nie dość że jakiś chory typ się do mnie
przywalił to jeszcze chodzi ze mną do klasy i siedzi ze mną w ławce...
Strach znów przeszedł całe moje ciało a on był wyraźnie rozbawiony moim
wyrazem twarzy...
Te 45 minut było najdłuższe w całym moim życiu,nie dość że ta babka strasznie przynudzała,to jeszcze ON wyprowadzał mnie z równowagi. Bałam się go,przerażał mnie ale nie byłam też głupia. Przez cały ten czas próbował położyć rękę na moim kolanie co cholernie mnie wkurzało. ON był jednak nieugięty przez co gotowało się we mnie coraz bardziej. I pomyśleć,że będę siedziała z nim w ławce przez 10 miesięcy. Gdy nasza wychowawczyni wyszła na chwile do toalety znów mną wzdrygnęło. Zielone tęczówki wpatrywały się we mnie nieugięcie, a ja spuszczałam wzrok i odwracałam się. ON jednak za każdym razem podnosił mój pod brudek, lub odwracał mnie w swoim kierunku. Gdy ścisnął zbyt mocno mój nadgarstek postanowiłam sobie darować, bo wiedziałam już że nic nie zdziałam.
-Czego ty o de mnie chcesz?-wyjąkałam cicho,nawet nie wiem czy to usłyszał.
-Chcę C-I-E-B-I-E.-odpowiedział dużo pewniej o de mnie,dokładnie literując słowo "ciebie".
-A co jeśli ja nie chce???-zapytałam z dużo większą pewnością w głosie niż w mojej ostatniej wypowiedzi.
-Nie masz wyboru mała.-Wyszeptał mi do ucha. Zamurowało mnie. Jak to nie mam wyboru?! ON jest nienormalny,przecież nie zmusi mnie żebym spędzała z nim czas. Chociaż patrząc na niego pewnie chodzi mu o coś innego... Grrrr... Kiedy skończy się ten koszmar?? Chciał znów coś powiedzieć,ale akurat do sali weszła nauczycielka.Widziałam że się zdenerwował,ale cóż to nie moja wina...
-Już możecie wyjść.-powiedziała dość cicho nasza wychowawczyni-prosiłabym tylko by Victoria Black została jeszcze na chwilę.-powiedziała a ja lekko się zdenerwowałam słysząc swoje imię i nazwisko. A najgorsze było to że ON już wiedział jak się nazywam . Gdy nauczycielka powiedziała że można wychodzić,założyłam torebkę na ramię i ruszyłam w stronę biurka. Poczułam jak coś albo ktoś ciągnie mnie za nadgarstek. Po co ja się oszukuje,przecież to był ON. Przyciągnął mnie do siebie,a ja stałam w murowana czekając na to co zaraz się wydarzy. Wiedziałam że nie wyrwę ręki z jego uścisku więc dałam sobie spokój.
-Czekam na zewnątrz Victoria.-mruknął do mojego ucha. Kiedy miałam zamiar już odejść on znów przyciągnął mnie do siebie.-I żadnych głupich numerów-dodał po czym odszedł puszczając mi oczko. -Czy ten dzień może być gorszy?-spytałam sama siebie wiedząc że odpowiedź brzmi "nie". U pani Sydney -naszej nowej wychowawczyni siedziałam może z 10 minut. Chciała wypełnić dokumenty na mój temat i potrzebowała informacji o de mnie. Nie obeszło się bez pytań o moją ciotkę... Gdy w końcu mogłam opuścić tę nieszczęsną sale przypomniałam sobie że za drzwiami czeka mój prześladowca. Idąc w stronę drzwi modliłam się w duchu że może sobie ze mnie zażartował, ale przecież życie nie może być tak piękne. Ledwo co je otworzyłam a zauważyłam strasznego osobnika opierającego się o ścianę z głupim uśmiechem na ustach. Postanowiłam udać że go nie widzę,wyszłam pewnie z sali omijając go szerokim łukiem z nadzieją że pani Sydney zmierza w tym samym kierunku . Jak zwykle przeliczyłam się z moim oczekiwaniami bo poszła w zupełnie inną stronę . Rozejrzałam się wokół siebie na korytarzu nie było nikogo oprócz NAS. Spanikowałam, zaczęłam biec ile sił w nogach nie oglądając się za siebie. Nie biegłam długo,bo szybko się męczę ,drugą rzeczą która przekreślała moją ucieczkę był ON. Jego gigantyczne dłonie popchnęły mnie na ścianę, a ON przycisnął mnie swoim ciężarem ciała do płaskiej powierzchni. Bałam się,cholernie się bałam,co ON teraz zrobi? Po jego minie było widać że jest wkurzony...
-Mówiłem żadnych głupich numerów,a ty bawisz się ze mną w kotka i myszkę!-warknął w moim kierunku cały czas patrząc w moje błękitne oczy. Jego dłoń zaczęła mocno zaciskać moje obolałe nadgarstki co zaczęło powodować że czułam się bardzo niekomfortowo. W sumie jak mogłam czuć się komfortowo na korytarzu z jakimś psycholem przyciskającym mnie do ściany?
-Puść mnie.-szepnęłam z łzami w oczach.
-Myślisz,że twoje łzy w jakikolwiek sposób na mnie zadziałają?-zadał mi pytanie na które dobrze znałam odpowiedź.-Mylisz się.-warknął.-A skoro nadal jesteś święcie przekonana że nie jesteś moją własnością udowodnię ci to skarbie.-powiedział zbyt pewny siebie co bardzo mnie przeraziło. Z kącików moich oczu zaczęły spływać słone łzy,a on uśmiechnął się tylko widocznie zadowolony z siebie. Jeszce mocniej przywarł swoim ciałem do mojego przez co wzdrygnęłam się a łzy jeszcze bardziej natarczywie zaczęły spływać po moich zarumienionych polikach. Staliśmy w takim bezruchu z 2 minuty,a ON po prostu patrzył na mnie szeroko się uśmiechając.
-Puść mnie.-przez moje ciało przeszedł dreszcz kiedy jego oddech odbił się od mojej gołej szyi.-proszę...-wyjąkałam dużo ciszej niż wcześniej. ON zaczął się śmiać,śmiać ze mnie. O co mu kurwa chodzi? Przyciska mnie do ściany swoim ciałem mówiąc że mi coś udowodni,widzi moje przerażenie i zaczyna się śmiać??!!
-Już nie ma odwrotu skarbie-szepnął mi do ucha.-Chciałem być miły ale nie dałaś mi wyboru.-powiedział trochę głośniej i brutalnie wpił się w moją szyję. Zaczęłam się wiercić i błagać żeby przestał. Nie zareagował. Zaczął obdarowywać mokrymi pocałunkami całą moją szyje.Wiedziałam że nic nie zrobię ale cały czas próbowałam wydostać się z jego mocnego uścisku. Naglę zatrzymał się przy jednym z punktów na mojej szyi i zaczął mocno go przygryzać. Zaczęłam wiercić się dużo bardziej ale on nie przestawał. Zaczął gryźć jeszcze mocniej a mnie szyja piekła coraz bardziej. Po chwili oderwał się od niej i podmuchał zaczerwienione miejsce. Wiedziałam że zrobił mi malinkę,jak ja się pokaże w domu?
-Teraz każdy będzie wiedział że jesteś moja,a ty będziesz sobie o tym przypominać za każdym razem jak spojrzysz w lustro.-powiedział dość spokojnym głosem uśmiechając się do mnie.
-Proszę cię zostaw mnie...-wyjąkałam cicho dalej czując ból na szyi.
-Nie ma mowy kochanie,teraz jesteś moja.-wyszeptał do mojego ucha z wielkim przekonaniem.
Pociągnął mnie mocno za nadgarstek zaciskając moja rękę w żelaznym uścisku swojej. Już nie uciekałam, bałam się że ON zafunduje mi powtórkę z rozrywki. Wyszliśmy ze szkoły i zaczęliśmy kierować się w stronę parkingu. Usłyszałam dźwięk otwieranego samochodu a ON otworzył mi drzwi.
-Nigdzie z tobą nie pojadę-wyjąkałam przerażona zastanawiając się jaki ma plan względem mnie.
-Co kurwa!?-wrzasnął w moim kierunku,a przez moje ciało przeszedł mocny dreszcz. Bałam się jeszcze bardziej niż wcześniej ,ale nie chciałam dać mu satysfakcji...
************
Oto i 4 rozdział ma nadzieje że się podoba:*
Proszę o komentarze :*
Rozdziały będę dodawała średnio co 2 dni ze względu na naukę ;/
~~Batman
Świtne czekam na następny :*
OdpowiedzUsuńBoski dopiero przeczytałam bo koleżanka mi go pokazała i dobrze zrobia ;) Oby jak najszybciej był następny ;D
OdpowiedzUsuńJa cieeee *_* To. Jest. BOOOOSKIE <3
OdpowiedzUsuńOby jak najczęściej rozdziały i dużo... No wiesz... Takich fajnych scen ♥
Mhm taki ... tajemniczy <3 Świetny ;D
OdpowiedzUsuńExtra blog ♥.♥ Dodasz dziś następny rozdział?
OdpowiedzUsuń