Harry POV.
-To
postanowione.-odpowiedział szybko,po czym uśmiechnął się do mnie
szeroko.-Nie zrobię Ci krzywdy.-wyszeptał mi do ucha.-Jeśli będziesz
grzeczną dziewczynką.-dodałem wyraźnie zaznaczając słowo grzeczną.
-Nie zostanę u Ciebie na noc.-wyjąkała szybko. Wkurzała mnie,musi się nauczyć że mi się nie odmawia. I wtedy wpadłem na pomysł... Znajdę coś na nią cokolwiek. Ona musi być moja,a jeśli tego nie rozumie to dam jej nauczkę. Posłałem jej uśmiech a przez jej małe,seksowne ciałko przeszedł dreszcz.
-Ok.-Odpowiedziałem jej nadal się uśmiechając. Spojrzała na mnie wyrazem pełnym zmieszania i szoku,szczęścia ale też strachu. Była taka pociągająca i taka niewinna,nie chciałem jej na jedną noc,chciałem ją na zawsze.
-Serio?-Spytała nie pewnie,a na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech pełen nadziei.
-Nie ciesz się tak dziś dam sobie spokój, bo wiem że jesteś w szoku,ale nadal jesteś moją własnością .-Wyszeptałem jej do ucha.
-Nie jestem niczyją własnością.-Sprzeciwiła się cicho wyraźnie zbulwersowana moimi słowami.
-Czy chcesz jednak tu zostać?-Spytałem znajdując jej czuły punkt.
-Nie.-Wyjąkała przerażona. Zaśmiałem się cicho dumny z wygranej.
-To co chcesz wracać do tego domu,czy jednak wolisz zostać u mnie?-Spytałem puszczając jej oczko. Victoria wycisnęła się z mojego uścisku obciągając spódnice niżej lekko się rumieniąc. Nadal trzęsła się ze strachu.
-Chcę wracać do domu.-Powiedziała dość stanowcza jak na nią.
-Ok.-Odpowiedziałem rozśmieszony całą sytuacją, a Ona była wyraźnie przestraszona i zdezorientowana.
-Panie przodem.-wyszeptałem jej do ucha ciągnąc zębami jego płatek. Gdy zaczęła iść szybkim ruchem wrzuciłem do kieszeni trzy małe kamerki szpiegowskie. Wyszłem szybkim krokiem z pokoju i zauważyłem ją schodzącą powoli po schodach. Bezwstydnie wpatrywałem się w jej mały,seksowny tyłeczek wyobrażając sobie ją wijącą się pod moim dotykiem. Dobiegłem do niej i splątałem jej palce z swoimi. Zauważyłem zmieszanie na jej twarzy,ale była zbyt przestraszona by się sprzeciwić. W ciszy wyszliśmy z mojego do mu i ruszyliśmy w stronę samochodu. Otworzyłem drzwi uroczej Victorii a ona nieśmiało weszła do samochodu. Szybkim krokiem obszedłem go i usiadłem na miejscu kierowcy. Ruszyliśmy...
*******************
A więc sorry bardzo,że tak długo czekaliście,ale zachorowałam i wgl masakra jak cholera...
Przepraszam też że taki krótki ale nie mam weny,zupełnie ;/
Nie wiem kiedy dodam następny rozdział bo nie chcę dawać zbędnych obietnic,ale nie dłużej niż 2 tyg.
Moim zdaniem rozdział jest kiepski ale wy to oceńcie ;***
Do zobaczenia w następnym rozdziale ;33
Napewno nie jest beznadziejny ;3 a jeśli nie masz weny to odczekaj trochę z pisaniem, potem nie wiadomo co może z tego wyjść ;) lowki <3
OdpowiedzUsuńNie wszystkie rozdziały muszą być pełne akcji, zawsze można dodać jakiś spokojny. :) rozdział bardzo fajny, podoba mi się ^.^ mogę poczekać nawet dłużej niż te 2 tygodnie, byleby był dłuuuugi i "hard" <33 ~banzaj :****
OdpowiedzUsuńsuper, naprawde masz talent ;* dziekuje że prowadzisz ten blog <3
OdpowiedzUsuńSzkoda, że krótki, ale najważniejsze, że jesteś już zdrowa... Mam nadzieję, że jesteś :D
OdpowiedzUsuńŻyczę weny! :**
Ettie. xx