czwartek, 31 października 2013

Rozdział 9

Harry POV.
Szybko wyszedłem z mieszkania Victorii i wsiadłem za kółko. Osiągnąłem cel,skorzystałem z chwili nieuwagi tej uroczej istotki i przykleiłem w jej pokoju małe kamerki szpiegowskie. Mój plan był prosty znaleźć coś na nią,szantażować ją tym,namówić na świadczenie usług seksualnych . Ona bardzo mnie pociągała ,jej niewinność była jeszcze jednym plusem,oczywiście oprócz zajebistego ciała. Dziś miałem zamiar przez całą noc ją obserwować i znaleźć na nią haka.To był dobry pomysł. Zastanawiałem się nawet czy nie zrobić tego w formie kontraktu - mniejsza o to grunt że będę ją miał,wcześniej czy później.W sumie mam nadzieje że przebiera się w pokoju,wystarczyły by jej nagie zdjęcia. Rozmyślałem nad tym jadąc samochodem prosto do domu. Szybko zaparkowałem i wszedłem do mojego miejsca zamieszkania. Wyciągnąłem mojego laptopa i usiadłem na kanapie w salonie kładąc go na kolanach . Włączyłem aplikację do kamerek i na ekranie pojawił się jej pokój. Victoria siedziała na łóżku czytając książkę,obok niej leżała komórka. Wpadłem na pomysł. Wyciągnąłem z kieszeni swojego i-phone i napisałem do dziewczyny.
"Hej skarbie nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia,
po lekcjach pójdziemy do mnie sprawdzę czy mnie posłuchałaś i może s
trochę zabawimy xx
Czekam na twoje propozycję xx"
Nacisnąłem wyślij i moment później dziewczyna zerknęła na swojego i-phone. Zrobiła przerażoną minę i po prostu się popłakała. O boże ale ona delikatna,krucha jak szkło... Przecież nie ma dziewczyny która nie chciałaby ze mną spać jestem przecież Harry Styles. Zerknąłem na ekran,pokój był pusty. Czekałem aż wejdzie,przez 2 godziny wgapiałem się w ekran czekając aż ona się pojawi . Była 20:00,w głębi modliłem się by przebierała się tutaj. Moje marzenie się spełniło wgapiałem się w ekran jak zaczarowany. Gdy zobaczyłem jej całkiem nagie ciało mój przyjaciel dał o sobie znać. Już jutro dziewczyna będzie moja, nie będzie miała wyboru.
******
Witam Was,tak jak obiecałam jest rozdział następny pojawi się gdy będzie 6 kom. xD
Do zobaczenia i miłego długiego weekendu! ;3

środa, 30 października 2013

Rozdział 8

Victoria POV.
Jechaliśmy JEGO samochodem ,a ja wskazywałam mu gdzie ma jechać. Podczas całej drogi nie rozmawialiśmy ze sobą prawie wcale. To nawet lepiej. Miałam nadzieje ,że mnie odwiezie i się odpierdoli,tak było by najlepiej. Co chwile czułam na sobie wzrok głębokich,zielonych tęczówek. Starałam się nie reagować,ale to było zbyt trudne. Na moją twarz wkradł się szkarłatny rumieniec i nawet nie patrząc na niego wiedziałam ,że głupio się uśmiechnął. 
-Pięknie się rumienisz-szepnął rozbawiony tym swoim seksownym głosem. Nie odpowiedziałam nic ,bo moja twarz zrobiła się jeszcze bardziej czerwona. 
Po około 5 min. zaparkował pod moim,cioci domem. Otworzyłam drzwi od samochodu i o dziwo on też wyszedł. Spojrzałam na niego z głębokim niezrozumieniem na twarzy.
ON zaśmiał się cicho i ruszył w moim kierunku.
-Tylko Cię odprowadzę słodka.-Powiedział odpowiadając na moje skryte pytanie. Chwycił moją dłoń i ruszyliśmy w stronę drzwi.
-Z kim mieszkasz?-Spytał,co mnie trochę zdziwiło,głównie dlatego,że od naszej znajomości nie nawiązaliśmy jeszcze normalnej rozmowy.
-Z ciocią.-mruknęłam cicho i zaczęłam wygrzebywać klucz z torebki. Po chwili znalazłam go i wsadziłam w zamek. Przekręciłam dwa razy i otworzyłam drzwi. Weszłam a ON za mną. Znowu zdziwienie i strach. O co mu chodzi.
-Pozwiedzam i pójdę.-powiedział po czym obrócił mnie tyłem do siebie a moje plecy mocno przylgnęły do jego umięśnionej klatki. Jego ciepły oddech odbijał się od mojej szyi ale po chwili skierował się w okolice ucha.
-Oprowadzisz mnie?-szepnął do mojego ucha,dość miło jak na niego.
-Taak .-wyjąkałam i wydostałam się z jego mocnego objęcia.
Ruszyłam przez przedpokój zdejmując Vansy. Na  obu ścianach wisiały wielkie lustra a ściany były koloru beżowego. Przy ścianie od mojej lewej strony była szafa na całą długość,po prawej wieszaki. Odwiesiłam płaszczyk. ON zrobił zupełnie to samo co ja. Pierwszym miejscem w jakie się udałam był salon połączony z kuchnią. Pomieszczenie było dość duże, ściany miały biały kolor oprócz jednej,krótszej z morską tapetą w białe wzory. Na środku pokoju leżał beżowo biały dywan z frędzlami. Na nim stała czarna,skórzana,wielka kanapa z morskimi poduszkami dając fajne połączenie z tapetą. Na ścianie przed kanapą wisiała czarna plazma,a pod nią wielki segment na całą długość. Na nim leżały piloty i zdjęcia rodzinne. W środku znajdowały się przeróżne rzeczy o różnej tematyce. Na prawej ścianie od kanapy było wyjście na taras , a w tylnym rogu stół z krzesłami. Na lewej znajdowały się drzwi i obrazy. Czwartą ścianą był marmurowy blat kuchenny w jasnym kolorze. Poczekałam aż chłopak się obejrzy i ruszyłam  w stronę kuchni . Nie była mała,ale nie była też wielka,była w sam raz. Przy wszystkich ścianach był jasny marmur , odznaczała się tylko lodówka,jedna szafka,zlew i kuchenka. Na najdłuższej ścianie było wielkie okno z błękitnymi firankami. Ściany były białe,ale od marmuru były 30 cm. małe kafelki w piaskowo białym kolorze. Na środku było jeszcze miejsce na mały stół z 4 krzesłami.
-Chciałbym Cię przerżnąć na tym blacie.-Powiedział mój towarzysz o którym zupełnie zapomniałam. Chłopak mrugnął do mnie i uśmiechnął się szyderczo gładząc marmur.
-To gdzie teraz?-Spytałam nie pewnie ,zmieniając temat.
-Twój pokój.-Odpowiedział poruszając głupio brwiami,gładząc mnie po głowie, na co ja zepchnęłam jego wielgachną dłoń. Chłopak warknął cicho i przysunął się do mnie za blisko naruszając moją przestrzeń osobistą.
-Trochę grzeczniej skarbie no chyba że chcesz by spotkała Cię kara wysyczał trochę poddenerwowany.
Brzmiało to jak groźba i wiedziałam że mam ją tak odebrać,bo ten chłopak był zajebiście nieobliczalny. Mimo to że się go bałam nie chciałam by mnie dotykał,mimo to że byłam nieśmiała chciałam się bronić. Zignorowałam jego słowa i wyszłam z kuchni i przeszłam przez salon.Czułam na sobie jego wzrok,wiedziałam że bezwstydnie patrzy się na mój tyłek. O boże kiedy ON sobie pójdzie? No kiedy?
Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się w stronę drewnianych schodów i ruszyłam nimi w górę. Gdy weszliśmy na piętro szłam mijając 3 pary drzwi,zatrzymując się przy 4. Pociągnęłam za metalową klamkę i otworzyłam drewnianą powłokę . Mój pokój był średnich rozmiarów,przy jednej ze ścian stało wielkie łóżko z jasną pościelą,na przeciwko było przeszklone biurka a na nim mój laptop od apple,nad nim była wieszana szafka z niektórymi z moich rzeczy. Na lewo od biurka była wielka rozsuwana szafa na ciuchy i bieliznę. Na lewo pudło z moimi wspomnieniami. Miejscami na ścianach wisiały różne zdjęcia jednak nie było ich dużo bo do końca się nie rozpakowałam. W sumie nie miałam dużo zdjęć ale to szczegół. Na lewo od łóżka było wyjście na dość spory balkon. Moje ściany były z morsko-białą tapetą w zawijasy,okna przykrywały czarne,przezroczyste zasłony. Zapatrzyłam się w widok za oknem,obróciłam się dopiero wtedy gdy usłyszałam dźwięk zasuwanej szafy. Moim oczom ukazał się chłopak trzymający w ręku mój czerwony stanik z czarną kokardką. Chciałam wyrwać mu go z ręki ale podniósł go w górę. Grrr mój niski wzrost.
-Podoba mi się,załóż go jutro Victoria.-włożył mi go w rękę ,a ja przewróciłam oczami. Nie założę go on nie jest moim Panem czy coś.-Sprawdzę.-dodał po chwili a mnie przeszedł dreszcz.
-Możesz już iść??-spytałam niepewnie z zakłopotaniem w głosie.
-Zrobię jeszcze tylko jedną rzecz.-odpowiedział,a ja miałam złe przeczucia.-Daj telefon.-dodała po chwili wyrywając mnie z zamyślenia. Wsadziłam mu w rękę moje maleństwo.Wpisał swój numer i oddał mi mojego białego i phone. 
Podszedł do mnie i objął a moje małe ciało leżało w jego ramionach. Przeniósł głowę w stronę mojego lewego ucha.
-Do jutra aniele.-Wyszeptał,odkleił się ode mnie i wyszedł. Od razu zerknęłam na mój telefon. Nowy SMS:
NADAWCA:Harry
"Pamiętaj kochanie-czerwony stanik.
Nie bój się sprawdzę xx'
Ok ,bez komentarza. Nic nie odpisałam ,ale dowiedziałam się o nim czegoś.
Harry... Spoko imię,ale mimo to przeraża mnie jego zachowanie.
Bałam się jutrzejszego dnia-strasznie.
************
Witam,mega długi rozdział jak na mnie xD
Komentujcie ludzie  ;3
5 kom.=nowy rozdział w przeciągu 3 dni
Do zobaczenia! ;**
 

 

Nowy blog!

Założyłam nowego bloga
http://harrys-styles-musicschoolac-ademic.blogspot.com/
ZAPRASZAM ;3

czwartek, 24 października 2013

Rozdział 7

Harry POV.
-To postanowione.-odpowiedział szybko,po czym uśmiechnął się do mnie szeroko.-Nie zrobię Ci krzywdy.-wyszeptał mi do ucha.-Jeśli będziesz grzeczną dziewczynką.-dodałem wyraźnie zaznaczając słowo grzeczną.
-Nie zostanę u Ciebie na noc.-wyjąkała szybko. Wkurzała mnie,musi się nauczyć że mi się nie odmawia. I wtedy wpadłem na pomysł... Znajdę coś na nią cokolwiek. Ona musi być moja,a jeśli tego nie rozumie to dam jej nauczkę. Posłałem jej uśmiech a przez jej małe,seksowne ciałko przeszedł dreszcz.
-Ok.-Odpowiedziałem jej nadal się uśmiechając. Spojrzała na mnie wyrazem pełnym zmieszania i szoku,szczęścia ale też strachu. Była taka pociągająca i taka niewinna,nie chciałem jej na jedną noc,chciałem ją na zawsze. 
-Serio?-Spytała nie pewnie,a na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech pełen nadziei.
-Nie ciesz się tak dziś dam sobie spokój, bo wiem że jesteś w szoku,ale nadal jesteś moją własnością .-Wyszeptałem jej do ucha.
-Nie jestem niczyją własnością.-Sprzeciwiła się cicho wyraźnie zbulwersowana moimi słowami.
-Czy chcesz jednak tu zostać?-Spytałem znajdując jej czuły punkt.
-Nie.-Wyjąkała przerażona. Zaśmiałem się cicho dumny z wygranej.
-To co chcesz wracać do tego domu,czy jednak wolisz zostać u mnie?-Spytałem puszczając jej oczko. Victoria wycisnęła się z mojego uścisku obciągając spódnice niżej lekko się rumieniąc. Nadal trzęsła się ze strachu. 
-Chcę wracać do domu.-Powiedziała dość stanowcza jak na nią.
-Ok.-Odpowiedziałem rozśmieszony całą sytuacją, a Ona była wyraźnie przestraszona i zdezorientowana. 
-Panie przodem.-wyszeptałem jej do ucha ciągnąc zębami jego płatek. Gdy zaczęła iść szybkim ruchem wrzuciłem do kieszeni trzy małe kamerki szpiegowskie. Wyszłem  szybkim krokiem z pokoju i zauważyłem ją schodzącą powoli po schodach. Bezwstydnie wpatrywałem się w jej mały,seksowny tyłeczek wyobrażając  sobie ją wijącą się pod moim dotykiem. Dobiegłem do niej i splątałem jej palce z swoimi. Zauważyłem zmieszanie na jej twarzy,ale była zbyt przestraszona by się sprzeciwić. W ciszy wyszliśmy z mojego do mu i ruszyliśmy w stronę samochodu. Otworzyłem drzwi uroczej Victorii a ona nieśmiało weszła do samochodu. Szybkim krokiem obszedłem go i usiadłem na miejscu kierowcy. Ruszyliśmy...
*******************
A więc sorry bardzo,że tak długo czekaliście,ale zachorowałam i wgl masakra jak cholera...
Przepraszam też że taki krótki ale nie mam weny,zupełnie ;/
Nie wiem kiedy dodam następny rozdział bo nie chcę dawać zbędnych obietnic,ale nie dłużej niż 2 tyg.
Moim zdaniem rozdział jest kiepski ale wy to oceńcie ;***
Do zobaczenia w następnym rozdziale ;33

czwartek, 17 października 2013

Rozdział 6

-Tak nie będziemy się bawić skarbie,skoro nie chcesz po dobroci to nauczymy cię wychowania.-mruknął mi do ucha nadal mocno ciągnąc mnie za włosy.-O co mu kurwa chodzi,boje się pomocy, pomocy!-zaczęłam mówić w myślach. Co miał zamiar mi zrobić? Wolałam nie wiedzieć...
-Puść mnie...-wyjąkałam płaczliwym tonem.-proszę...-dodałam po chwili.
ON zaczął się śmiać,bawił go mój strach,dla niego była to tylko i wyłącznie zabawa.
-Trzeba było wcześniej wszystko przemyśleć kochanie...-szepnął mi do ucha,nadal ciągnąc za moje włosy.-A teraz muszę nauczyć Cię szacunku.-powiedział rozbawiony.
-Co chcesz mi zrobić?-wyszeptałam przerażona bardziej niż wcześniej.
-Nauczyć Cię szacunku do mnie.-powiedział tak jakby to było oczywiste.
-Proszę,niee...-po moich policzkach zaczęły spływać słone łzy.
 Momentalnie popchnął mnie na ścianę twarzą do twardej powierzchni. 
-Proszę zostaw mnie...-zabłagałam jeszcze
Mocniej przysunął moją twarz do twardej ściany oddalając moje biodra razem z nogami w skutku czego byłam wypięta do niego tyłem... Byłam mega przestraszona,co on chcę zrobić?
-Nie ruszaj się skarbie to nie będzie bolało.-wyszeptał mi do ucha.-Mmmm ale jesteś seksowna.-powiedział dużo głośniej, cicho mrucząc  mi do ucha.
Podciągnął moją spódniczkę tak by odkrywała część która nie powinna być odkryta.
-Mmmm.-wymruczał a moją twarz pokryły rumieńce. Wzdrygnęłam się lekko gdy złapał za tasiemkę moich rajstop.
-Spokojnie kochanie.-powiedział cicho po czym delikatnie zsunął rajstopy z moich bioder ocierając o nie rękami. Nie wyrywałam się, bo wiedziałam ,że nic mi to nie da. Po chwili moje rajstopy wylądowały po drugiej stronie pokoju. Przez moją odkrytą skórę przebiegł chłodny wiatr w skutku czego dostałam gęsiej skórki. Czułam jego pożądliwy wzrok na mojej tylnej części ciała. Zanim zdążyłam przyzwyczaić się do niezręcznej atmosfery ON znów pociągnął mnie za włosy łapiąc w tali. 
-Proszę puść mnie.-błagałam przerażona.-Proszę.-wyjąkałam jeszcze raz mając nadzieję że to coś da.
Na jego twarzy pojawił się chytry uśmiech,miałam wrażenie że wpadł na jakiś pomysł. Lekko poluźnił uścisk na mojej tali i puścił moje włosy przeczesując je palcami. Nie ruszałam się,stałam tam wmurowana w drewnianą,elegancką podłogę.
-Tym razem Ci podaruje kotku.-wyszeptał do mojego ucha.-Tym razem.-powiedział uśmiechając się lekko dając wyraźnie do zrozumienia że drugi raz nie zostanę potraktowana taryfą ulgową.
-Dziękuje.-wyjąkałam cicho zdziwiona jego nagłą zmianą zdania... Ale zaraz,zaraz czy ja dziękuje kolesiowi który jeszcze przed chwilą się do mnie dobierał? Chyba oszalałam...
-Boisz się mnie.-stwierdził cicho,z mnie przeszedł nieprzyjemny dreszcz.-Podoba mi się to.-wymruczał do mojego ucha uśmiechając się chytrze.
-Chcę wracać do domu.-poprosiłam cicho nie rozumiejąc jego wcześniejszych słów.
-Nie kochanie.-odpowiedział patrząc prosto w moje gigantyczne oczy.-Zostajesz na noc.-dodał i mrugnął do mnie zadziornie.
-Nie.-sprzeciwiłam się cicho.-Chcę wracać do domu.-dodałam półgłosem.
-Nie zaczynaj Victoria.-wysyczał lekko sfrustrowany.-Pooglądamy coś,pogadamy...-wymieniał uśmiechając się do mnie.-Zabawimy się.-dodał po czym złożył delikatny pocałunek na mojej szyi.
-Proszę,chcę wracać do domu.-powiedziałam płaczliwym tonem.
-To postanowione.-odpowiedział szybko,po czym uśmiechnął się do mnie szeroko.-Nie zrobię Ci krzywdy.-wyszeptał mi do ucha.-Jeśli będziesz grzeczną dziewczynką.-dodał wyraźnie zaznaczając słowo grzeczną.
*************
Witam,witam z następnym rozdziałem,jak zwykle proszę o komentarze :**
Sorry ,że tak długo czekaliście-nauka -_-
Następnego rozdziału możecie spodziewać się w sobotę ,lub niedziele.ewentualnie poniedziałek :b
Do zobaczenia  *.*

czwartek, 10 października 2013

Rozdział 5

-Co kurwa!?-wrzasnął w moim kierunku,a przez moje ciało przeszedł mocny dreszcz. Bałam się jeszcze bardziej niż wcześniej ,ale nie chciałam dać mu satysfakcji...
-Zadałem Ci pytanie!!-warknął przez zaciśnięte zęby.
-Nigdzie z tobą nie pojadę.-wyszeptałam przerażona.
-Tak się nie będziemy bawić kotku...-zabrzmiało to jak groźba ale bałam się zrobić choćby jeden krok. Nie zdążyłam nic zrobić a ON przerzucił mnie sobie przez ramię i wepchnął na siłę do samochodu sadzając mnie na miejsce pasażera. Próbowałam wyjść, ale ON zablokował przednie drzwi. Szybkim krokiem obiegł samochód i w mgnieniu oka znalazł się na miejscu kierowcy.
-Będę musiał cię wychować skarbie,bo tak nie może być...-mrugnął do mnie,i szybkim ruchem położył rękę na moim udzie,na co od razu ją zepchnęłam. ON tylko się zaśmiał i odpalił silnik.
Bałam się,nawet bardzo tak wiele pytań kłębiło się mojej głowie. Gdzie ON mnie wiezie? Czy zrobi mi krzywdę? Czy w ogóle odwiezie mnie do domu? Po 15 minutach niezręcznej ciszy ON ją przerwał.
-Ile masz lat?-zapytał. Po co mu to wiedzieć?-Zadałem Ci pytanie- powiedział lekko sfrustrowany.
-17-wymamrotałam cicho nadal zastanawiając się o co mu chodzi.
-Jesteś dziewicą?-spytał bez najmniejszego skrępowania,a mi pierwsza łza spłynęła po policzku. ON tylko się zaśmiał,a ja dalej płakałam.
-Tylko spytałem kotku.-wyszeptał wyraźnie rozbawiony całą sytuacją-Czyli odpowiedź brzmi tak?-dalej ciągnął ten niezręczny temat,ale ja zdecydowałam nie odpowiadać.
-Gdzie jedziemy?-spytałam przerażona jeszcze bardziej niż wcześniej.
-Do mnie-powiedział i uśmiechnął się głupio.
-Jak to do Ciebie?-zapytałam po raz drugi z trochę większą pewnością w głosie.
-Normalnie skarbie.-mruknął i chciał pocałować mnie w policzek ,ale ja odsunęłam się od niego,już chciał coś zrobić,ale akurat w tym momencie światło zmieniło się na zielone.
-Będę całował Cię kiedy będę chciał i gdzie będę chciał.-warknął sfrustrowany,a mnie przeszedł nieprzyjemny dreszcz.Po może 5 minutach ON zaparkował przed jakąś gigantyczną willą.
-Już jesteśmy Victoria.-szepnął mi do ucha lekko gryząc płatek mojego ucha. Wzdrygnęłam się a ON znowu się zaśmiał. Wyszedł z samochodu zatrzaskując za sobą drzwi,ja też chciałam wyjść ale były zamknięte. Chłopak obiegł samochód i kluczykiem otworzył moje drzwi od razu łapiąc mnie mocno za nadgarstek wyciągając z czarnego samochodu.
-Mam Cię znów przerzucić przez ramię,czy pójdziesz po dobroci?-spytał śmiejąc się z własnej wypowiedzi.
-Pójdę.-wymamrotałam przerażona.
-Grzeczna dziewczynka.-mruknął mi do ucha. Szliśmy trzymając się za ręce,co mi osobiście nie bardzo odpowiadało,ale wyboru nie miałam. Zatrzymaliśmy się przed drewnianymi,masywnymi drzwiami,a ON nadal ściskając mój nadgarstek otworzył drzwi. Zaprosił mnie gestem do środka,a we mnie znów obudził się instynkt walki. Zaczęłam wyrywać się z jego mocnego uścisku,a ON przewrócił teatralnie i przerzucił mnie sobie przez ramię. Kopałam go nogami po brzuchu i waliłam pięściami po plecach. On jednak nic sobie z tego nie robił i przeprowadził mnie przez próg mieszkania śmiejąc się. Zwinnym ruchem zamknął drzwi na klucz i szedł ze mną na ramieniu w głąb mieszkania. Znaleźliśmy się w sypialni,jego sypialni. Wolałam nie wiedzieć czemu weszliśmy właśnie tu. Szybki ruchem zdjął mnie ze swojego ramienia i popchnął na ścianę.Bolało ale co miałam zrobić. On podszedł do mnie szybko,przywarł do mnie ciałem i rozwiązał moje włosy.-O co mu chodzi?-spytałam sama siebie. On mocno pociągnął mnie za nie obracając plecami do siebie kładąc moją głowę na swoim ramieniu.
-Tak nie będziemy się bawić skarbie,skoro nie chcesz po dobroci to nauczymy cię wychowania.-mruknął mi do ucha nadal mocno ciągnąc mnie za włosy.-O co mu kurwa chodzi,boje się pomocy, pomocy!-zaczęłam mówić w myślach. Co miał zamiar mi zrobić? Wolałam nie wiedzieć...


CZYTASZ=KOMENTUJESZ
*************
Witam,moim zdaniem rozdział wyszedł kiepsko ale Wy to oceńcie... ;/
Następny rozdział w sobotę niedzielę 
Pa ;*  
az drugi

środa, 9 października 2013

Witam,następny rozdział będzie jutro wieczorem,dziś nie dam niestety rady,do jutra :-*    ~Batman

poniedziałek, 7 października 2013

Rozdział 4

-Teraz się o de mnie nie odpędzisz skarbie.-mruknął. Myślałam że zaraz zwrócę płatki z mlekiem. Nie dość że jakiś chory typ się do mnie przywalił to jeszcze chodzi ze mną do klasy i siedzi ze mną w ławce... Strach znów przeszedł całe moje ciało a on był wyraźnie rozbawiony moim wyrazem twarzy...
Te 45 minut było najdłuższe w całym moim życiu,nie dość że ta babka strasznie przynudzała,to jeszcze ON wyprowadzał mnie z równowagi. Bałam się go,przerażał mnie ale nie byłam też głupia. Przez cały ten czas próbował położyć rękę na moim kolanie co cholernie mnie wkurzało. ON był jednak nieugięty przez co gotowało się we mnie coraz bardziej. I pomyśleć,że będę siedziała z nim w ławce przez 10 miesięcy. Gdy nasza wychowawczyni wyszła na chwile do toalety znów mną wzdrygnęło. Zielone tęczówki wpatrywały się we mnie nieugięcie, a ja spuszczałam wzrok i odwracałam się. ON jednak za każdym razem podnosił mój pod brudek, lub odwracał mnie w swoim kierunku. Gdy ścisnął zbyt mocno mój nadgarstek postanowiłam sobie darować, bo wiedziałam już że nic nie zdziałam. 
-Czego ty o de mnie chcesz?-wyjąkałam cicho,nawet nie wiem czy to usłyszał.
-Chcę C-I-E-B-I-E.-odpowiedział dużo pewniej o de mnie,dokładnie literując słowo "ciebie".
-A co jeśli ja nie chce???-zapytałam z dużo większą pewnością w głosie niż w mojej ostatniej wypowiedzi.
-Nie masz wyboru mała.-Wyszeptał mi do ucha. Zamurowało mnie. Jak to nie mam wyboru?! ON jest nienormalny,przecież nie zmusi mnie żebym spędzała z nim czas. Chociaż patrząc na niego pewnie chodzi mu o coś innego... Grrrr... Kiedy skończy się ten koszmar?? Chciał znów coś powiedzieć,ale akurat do sali weszła nauczycielka.Widziałam że się zdenerwował,ale cóż to nie moja wina... 
-Już możecie wyjść.-powiedziała dość cicho nasza wychowawczyni-prosiłabym tylko by Victoria Black została jeszcze na chwilę.-powiedziała a ja lekko się zdenerwowałam słysząc swoje imię i nazwisko. A najgorsze było to że ON już wiedział jak się nazywam . Gdy nauczycielka powiedziała że można wychodzić,założyłam torebkę na ramię i ruszyłam w stronę biurka. Poczułam jak coś albo ktoś ciągnie mnie za nadgarstek. Po co ja się oszukuje,przecież to był ON. Przyciągnął mnie do siebie,a ja stałam w murowana czekając na to co zaraz się wydarzy. Wiedziałam że nie wyrwę ręki z jego uścisku więc dałam sobie spokój.
-Czekam na zewnątrz Victoria.-mruknął do mojego ucha. Kiedy miałam zamiar już odejść on znów przyciągnął mnie do siebie.-I żadnych głupich numerów-dodał po czym odszedł puszczając mi oczko. -Czy ten dzień może być gorszy?-spytałam sama siebie wiedząc że odpowiedź brzmi "nie". U pani Sydney -naszej nowej wychowawczyni siedziałam może z 10 minut. Chciała wypełnić dokumenty na mój temat i potrzebowała informacji o de mnie. Nie obeszło się bez pytań o moją ciotkę... Gdy w końcu mogłam opuścić tę nieszczęsną sale przypomniałam sobie że za drzwiami czeka mój prześladowca. Idąc w stronę drzwi modliłam się w duchu że może sobie ze mnie zażartował, ale przecież życie nie może być tak piękne. Ledwo co je otworzyłam a zauważyłam strasznego osobnika opierającego się o ścianę z głupim uśmiechem na ustach. Postanowiłam udać że go nie widzę,wyszłam pewnie z sali omijając go szerokim łukiem z nadzieją że pani Sydney zmierza w tym samym kierunku . Jak zwykle przeliczyłam się z moim oczekiwaniami bo poszła w zupełnie inną stronę . Rozejrzałam się wokół siebie na korytarzu nie było nikogo oprócz NAS. Spanikowałam, zaczęłam biec ile sił w nogach nie oglądając się za siebie. Nie biegłam długo,bo szybko się męczę ,drugą rzeczą która przekreślała moją ucieczkę był ON. Jego gigantyczne dłonie popchnęły mnie na ścianę, a ON przycisnął mnie swoim ciężarem ciała do płaskiej powierzchni. Bałam się,cholernie się bałam,co ON teraz zrobi? Po jego minie było widać że jest wkurzony...
-Mówiłem żadnych głupich numerów,a ty bawisz się ze mną w kotka i myszkę!-warknął w moim kierunku cały czas patrząc w moje błękitne oczy. Jego dłoń zaczęła mocno zaciskać moje obolałe nadgarstki co zaczęło powodować że czułam się bardzo niekomfortowo. W sumie jak mogłam czuć się komfortowo na korytarzu z jakimś psycholem przyciskającym mnie do ściany?
-Puść mnie.-szepnęłam z łzami w oczach.
-Myślisz,że twoje łzy w jakikolwiek sposób na mnie zadziałają?-zadał mi pytanie na które dobrze znałam odpowiedź.-Mylisz się.-warknął.-A skoro nadal jesteś święcie przekonana że nie jesteś moją własnością udowodnię ci to skarbie.-powiedział zbyt pewny siebie co bardzo mnie przeraziło. Z kącików moich oczu zaczęły spływać słone łzy,a on uśmiechnął się tylko widocznie zadowolony z siebie. Jeszce mocniej przywarł swoim ciałem do mojego przez co wzdrygnęłam się a łzy jeszcze bardziej natarczywie zaczęły spływać po moich zarumienionych polikach. Staliśmy w takim bezruchu z 2 minuty,a ON po prostu patrzył na mnie szeroko się uśmiechając.
-Puść mnie.-przez moje ciało przeszedł dreszcz kiedy jego oddech odbił się od mojej gołej szyi.-proszę...-wyjąkałam dużo ciszej niż wcześniej. ON zaczął się śmiać,śmiać ze mnie. O co mu kurwa chodzi? Przyciska mnie do ściany swoim ciałem mówiąc że mi coś udowodni,widzi moje przerażenie i zaczyna się śmiać??!!
-Już nie ma odwrotu skarbie-szepnął mi do ucha.-Chciałem być miły ale nie dałaś mi wyboru.-powiedział trochę głośniej i brutalnie wpił się w moją szyję. Zaczęłam się wiercić i błagać żeby przestał. Nie zareagował. Zaczął obdarowywać mokrymi pocałunkami całą moją szyje.Wiedziałam że nic nie zrobię ale cały czas próbowałam wydostać się z jego mocnego uścisku. Naglę zatrzymał się przy jednym z punktów na mojej szyi i zaczął mocno go przygryzać. Zaczęłam wiercić się dużo bardziej ale on nie przestawał. Zaczął gryźć jeszcze mocniej  a mnie szyja piekła coraz bardziej. Po chwili oderwał się od niej i podmuchał zaczerwienione miejsce. Wiedziałam że zrobił mi malinkę,jak ja się pokaże w domu?
-Teraz każdy będzie wiedział że jesteś moja,a ty będziesz sobie o tym przypominać za każdym razem jak spojrzysz w lustro.-powiedział dość spokojnym głosem uśmiechając się do mnie. 
-Proszę cię zostaw mnie...-wyjąkałam cicho dalej czując ból na szyi.
-Nie ma mowy kochanie,teraz jesteś moja.-wyszeptał do mojego ucha z wielkim przekonaniem.
Pociągnął mnie mocno za nadgarstek zaciskając moja rękę w żelaznym uścisku swojej. Już nie uciekałam, bałam się że ON zafunduje mi powtórkę z rozrywki. Wyszliśmy ze szkoły i zaczęliśmy kierować się w stronę parkingu. Usłyszałam dźwięk otwieranego samochodu a ON otworzył mi drzwi.
-Nigdzie z tobą nie pojadę-wyjąkałam przerażona zastanawiając się jaki ma plan względem mnie.
-Co kurwa!?-wrzasnął w moim kierunku,a przez moje ciało przeszedł mocny dreszcz. Bałam się jeszcze bardziej niż wcześniej ,ale nie chciałam dać mu satysfakcji...
************
Oto i 4 rozdział ma nadzieje że się podoba:*
Proszę o komentarze :*
Rozdziały będę dodawała średnio co 2 dni ze względu na naukę ;/

   ~~Batman

niedziela, 6 października 2013

WAŻNE

Jeśli nadal mam pisać tego bloga chciałabym wiedzieć że ktoś go czyta,zależy mi na krótkich komentarzach. Nie wiem po prostu czy pisanie tego bloga ma sens, tak więc proszę o komentowanie :*
PS.:Możecie komentować z anonima :D


                                                                     ~~Batman

Rozdział 3

-Zadałem ci pytanie kotku.-był wyraźnie wytrącony z równowagi,a ja bałam się wydusić jakiekolwiek słowo...
-Puść mnie-wyjąkałam cicho przepełniona strachem. Jego dłoń jeszcze mocniej zacisnęła się na moim  kruchym nadgarstku.
-Nie będziesz mówiła mi co mam robić!-warknął w moim kierunku, nadal sprawiając mi ból. 
-To boli...-załkałam cicho ale on nic sobie z tego nie robił. Pchnął mnie na ceglaną ścianę brutalnie przyciskając swoje ciało do mojego. Byłam przerażona ,on był nie przewidywalny. Przejechał nosem po moim policzku.
-Pamiętaj ja zawsze dostaje to czego chcę.-mruknął i po prostu odszedł. Stałam nieruchoma przy ceglanej ścianie budynku,przepełniał mnie strach który będzie ciążył na mnie za każdym razem gdy spotkam się z głęboką zielenią jego oczu. Postanowiłam zebrać się w sobie i ruszyłam w strone drzwi wejściowych do szkoły. Weszłam do środka,ogólny wystrój był dość nowoczesny,co dość mi się podobało. Moim jedynym zadaniem było odnalezienie sali 315- mojej nowej klasy. Po prostu srałam ze szczęścia wiedząc że będę uczęszczała do tej jakże boskiej z chłopakiem który mnie prześladuje...
Nadal siedziały mi w głowie jego słowa: "Pamiętaj ja zawsze dostaje to czego chce"...
Dość Victoria!Skarciłam samą siebie, zapomnij o tym,to pewnie było jednorazowe. Mimo wmawiania sobie tego cały czas się bałam,bałam to mało powiedziane byłam wręcz przerażona...
Odepchnęłam od siebie te myśl,zebrałam się w sobie i ruszyłam w poszukiwanie mojej nowej klasy.  Ta szkoła była naprawdę wielka obeszłam z 3 pietra,znajdując się na 4 zobaczyłam klasę 310-to musiało być to piętro- westchnęłam do siebie z nadmierną nadzieją. 311,312-zaczełam odliczać w myślach numery sal. Gdy byłam już przy danej sali myślałam że się zastrzelę,przy ścianie obok NASZEJ klasy stał ON-mój prześladowca.-O kurwa- szepnęłam sama do siebie nie wiedząc co robić. Koło niego stali ci sami znajomi co w autobusie więc myślałam że ON  sobie podaruje. Oparłam się o ścianę i opadłam na drewnianą podłogę,wsadziłam słuchawki do uszu mając nadzieje że chociaż one spowodują że się uspokoję. Cały czas czułam się obserwowana przez jego osobę,jedyną zaletą tego wszystkiego było to że do mnie nie podszedł. Modliłam się w duchy by NASZ nowy wychowawca w końcu łaskawie przyszedł pod tą zjebaną klasę. Po jakimś czasie moje modlitwy zostały wysłuchane, w stronę naszej klasy zaczęła zmierzać jakaś nauczycielka. Wyglądała na około 45 lat,miała krótkie blond włosy i niską posturę,ubrana była elegancko w spódnice i koronkową bluzeczkę. Szła wolnym krokiem co lekko mnie drażniło,bo cały czas czułam się rozbierana wzrokiem przez chłopaka o zielonych oczach. Gdy w końcu stanęła pod klasą przywitała się z nami i otworzyła drzwi do sali. Od razu wskoczyłam do pomieszczenia i zajęłam ostatnią ławkę przy oknie z nadzieją że nikt się do mnie nie dosiądzie. Cholera by trafiła mój pech gdy zorientowałam się że jakiś nieznany osobnik odsuwa krzesełko obok mnie. Podniosłam wzrok i moim oczom ukazał się nikt inny jak kędzierzawy. W murowało mnie po raz któryś dzisiejszego dnia-Dlaczego ja?-zapytałam sama siebie w myślach z nadzieją że tajemniczy głos w mojej głowie znajdzie odpowiedź na to pytanie. Uśmiechnął się do mnie seksownie i jego usta znalazły się tuż przy moim uchu...
-Teraz się o de mnie nie odpędzisz skarbie.-mruknął. Myślałam że zaraz zwrócę płatki z mlekiem. Nie dość że jakiś chory typ się do mnie przywalił to jeszcze chodzi ze mną do klasy i siedzi ze mną w ławce... Strach znów przeszedł całe moje ciało a on był wyraźnie rozbawiony moim wyrazem twarzy...

Rozdział 2

Po orzeźwiającym prysznicu założyłam na siebie wybrany zestaw. Swoje brązowe sięgające do łopatek włosy upiełam w wysokiego koka i przewiązałam go białą bandamką. Poprawiłam rzęsy tuszem,a usta posmarowałam delikatnym błyszczykiem. Patrząc w lustro byłam dość zadowolona z efektu mojej pracy. Wychodząc z pokoju zarzuciłam na ramie białą kopertówkę i wrzuciłam do niej i-phona. Zatrzasnełam drzwi do mojego pokoju i powolnym krokiem zaczęłam zmierzać w stronę drewnianych schodów. Schodząc z nich przyglądałam się najróżniejszym obrazom i fotografią rodzinnym, które dopiero dziś pojawiły się na brzoskwiniowych ścianach. Zeskoczyłam z ostatniego schodka i ruszyłam w stronę kuchni. Przy jednym z barowych stołków siedziała moja ciocia rozmawiająca przez telefon zapewne z jakimś klientem. Postanowiłam to zignorować i ruszyłam w stronę lodówki wyciągając z niej mleko. Stając na krześle wyjęłam z szafki moje ulubione płatki i zabrałam się za konsumowanie śniadania. Gdy ciocia łaskawie skończyła rozmawiać przez komórke poinformowała mnie, że wychodzi i będzie późno w domu więc nie mam na nią czekać. Przyzwyczaiłam się do tego więc po prostu kiwnęłam lekko głową w celu zrozumienia jej słów. Po zjedzonym posiłku ja równierz postanowiłam szykować się do wyjścia. Ruszyłam na przedpokój na nogi wsunęłam czarne vansy, a  ramiona przykryłam czarnym płaszczem . Ruszyłam w stronę przystanku autobusowego,nienawidziłam autobusów ale ciotka nie mogła mnie podwieźć. Powiedziała mi tylko że mam autobus 113 o godzinie 9:30 który jedzie prosto pod moja nową szkołę. Czekając na mój środek transportu do uszu wsadziłam słuchawki i włączyłam sobie muzykę. Zatracając się w kolejnych dźwiękach zauważyłam że autobus zmierza w stronę przystanku. Zeszłam z drewnianej ławki, otrzepałam się i z niecierpliwością czekałam aż autobus  zajedzie na wyznaczone miejsce. Gdy usłyszałam charakterystyczny odgłos wsiadłam do pojazdu. Skasowałam bilet i usiadłam na wolnym miejscu w autobusie. Moją uwagę przyciągneła 8 osobowa grupka osób mniej więcej w moim wieku śmiejących się i rozmawiających między sobą. Grupka składała się z 5 chłopaków i 3 dziewczyn. Widać było że są to snoby z mojej nowej szkoły,zastanawiało mnie tylko czemu tacy ludzie jadą autobusem . Mniejsza o to , nie powinnam interesować się ludźmi którzy patrzą tylko na to ile masz pieniędzy, jak wyglądasz itp. Znów zatopiłam się w dźwięki muzyki zupełnie zapominając o moich "nowych znajomych". Aż do momentu gdy jeden z nich zaczął patrzeć się na mnie z porządaniem w oczach wskazując na mnie palcem swoim kolegą . Wkurzało mnie to cholernie ale co miałam zrobić? Warknąć na niego żeby się tak na mnie nie patrzył? Wyszłabym na totalną idiotkę.W myślach modliłam się byśmy byli już na miejscu. Gdy zauważyłam że kierują się w strone wyjścia ja zrobiłam to samo tylko po drugiej stronie autobusu,ostrożności nigdy dość. Charakterystyczny dźwięk znów obił się o moje uszy,drzwi rozsunęły się a ja odetchnęłam świeżym powietrzem. Odwróciłam się a moim oczom ukazał się wielki przeszklony budynek z bilbordem na którym widniał jakże odpychający napis "PRIVATE SCHOOL". Na zewnątrz wokół budynku kręciło się mnóstwo uczniów rozmawiających ze sobą widocznie podekscytowanych nowym rokiem szkolnym. Pośród nich wyglądałam jak jakiś odmieniec,zamknięta w sobie,delikatna i wrażliwa. Gdy miałam zamiar ruszyć w stronę mojej nowej szkoły poczułam dość mocny uścisk na prawym ramieniu. Ku moim oczom ukazał się niestety znajomy chłopaka z autobusu. Wcześniej nie widziałam go zbyt dokładnie,ale był dość przystojny. Jego zielone tęczówki nadal patrzały na mnie z pewnym porządaniem , dopiero teraz zauważyłam że jego głowę zdobi burza loków. Nie chciałam z nim rozmawiać,bałam się go, nie wyglądał na zbyt przyjaznego. Postanowiłam odejść od niego jak najszybciej,ale ten pociągnął mnie za nadgarstek zmuszając bym odwróciła się w jego kierunku.
-Wybierasz się gdzieś?!-warknął do mnie przez zaciśnięte zęby. Strach objął całe moje ciało,nadgarstek bolał coraz bardziej. A mimo to on ściskał go coraz mocniej,gdy tylko próbowałam choć trochę poluźnić jego uścisk on zaciskał rękę jeszcze bardziej.
-Zadałem ci pytanie kotku.-był wyraźnie wytrącony z równowagi,a ja bałam się wydusić jakiekolwiek słowo...
*****************
DAM DAM DAM!! Przybywam z 2 rozdziałem,ale mimo wszystko zależy mi na komentarzach, można pisać anonimowo,a wiedzcie że jeden głupi komentarz bardzo mnie motywuje :*
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

sobota, 5 października 2013

Rozdział 1

ROZDZIAŁ 1
Uciekam,biegnę po ciemnym lesie pierwszy raz spotyka mnie niebezpieczeństwo. Mój oddech zaczyna się załamywać ,nogi bolą
a ON jest coraz bliżej. Wykrzykuje moje imię a ja nie wiem skąd je zna.Strach-tylko to czułam uciekając od nieznajomego. Nie mam świadomości jak wygląda,a może to i lepiej.Nie wiem czego o de mnie chce,po co mnie goni. Wiem tylko że spotkanie z nim nie wróży nic dobrego. Zmęczenie ze mną wygrywa, upadam na ziemie, obraz traci ostrość,nie widzę tajemniczej twarzy. Ostatnia rzecz którą pamiętam to ciche "Jeszcze się spotkamy".
*****************
I nagle film się urwał. Spadłam przerażona z łóżka.
To tylko sen- westchnęłam sama do siebie nadal przerażona po okropnej nocy. Sen a raczej koszmar był wyjątkowo realistyczny i pierwszy raz moim życiu straszny i zaskakujący.
-Victoria wstawaj,bo spóźnisz się na pierwszy dzień w nowej szkole!!-wrzasnęła moja ciotka.Czemu nie mama? Ona i tata zgineli w wypadku samochodowym zanim skończyłąm roczek. Nie pamiętam ich więc nie dręczy mnie tęsknota, a może to i lepiej. Po wypadku zamieszkałam   z ciotką-siostrą mojej mamy. Mam z nią dość dobry kontakt. W wakacje przeprowadziłyśmy się z powodu jej pracy,jest prawnikiem więc żadko bywa w domu. Niekoniecznie chciałam tej wyprowadzki , ale czy ja mam coś do gadania?Raczej wątpie by moja wypowiedż zadecydowałaby o  moich życiowych losach w zwiąku z opuszczeniem słonecznego Maiami. Przeprowadziłyśmy się do Londynu,zostałam zmuszona do uczęszczania do prywatnej szkoły,na samo to słowo mam odruch wymiotny ale cóż. Dlaczego mam schize na szkoły prywatne? Zawsze byłam święcie przekonana,że do szkół prywatnych zapisują się dzieci bogatych rodziców a ci szpanują ich zarobkami,ilością samochodów itp. Wiedziałam ,że i tak nikt tam na mnie nie spojrzy co w sumie było zaletom bo kocham samotność. W wcześniejszej szkole też nie cieszyłam się przyjaciółmi lub chociaż znajomymi co dla mnie było jak najbardziej ok,nie przeszkadzało mi to.Bo dłuższych rozmyślaniach postanowiłam zacząć się szykować. Dziś tylko apel,więc jak wróce będę mogła odpocząć i odetchnąć. Ześlizgnełam się z łóżka i ruszyłam w strone rozsuwanej szafy z lustrem,wyjełam z niej białą koszule z ćwiekami i czarną spódnice.
CDN
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
koszula z ćwiekami kolcami oversize vintage