środa, 6 listopada 2013

Rozdział 10

Victoria POV.
Harry... To imię krążyło po mnie przez najbliższy czas. W sumie moje myśli kierowały się głównie na niego.
Chociaż bardziej na strach przed nim. Bałam się go-cholernie. Wiedziałam że chcę mnie wykorzystać,ale ja nie chciałam odpuścić,musiałby zrobić to siłą. Ten SMS od niego uświadomił mi tylko jakie ma zamiary wobec mojej osoby. Nie umiałam tłumić tego w sobie i zaczęłam płakać jak dziecko. Czyli pierwszy dzień w szkole jak najbardziej udany(czujecie ten sarkazm). Miałam dość użalania się nad sobą,wyszłam z pokoju i pokierowałam się do salonu. Włączyłam TV i rozłożyłam się plackiem na kanapie.
Po około dwóch godzinach zrobiłam się dość znudzona i poszłam do pokoju.Wyjęłam z szafy długi,szary t-shirt i dresowe,krótkie spodenki. Byłam dziś tak zmęczona,że postanowiłam zrobić sobie dzień dziecka i jutro wziąć prysznic. Rozbierałam się w pokoju,było dość chłodno więc szybkim ruchem wrzuciłam na siebie pidżamę. Na nogi założyłam szare zakolanówki,rozwiązałam włosy i przejechałam po nich szczotką.
Wyszłam z pokoju i ruszyłam do łazienki,umyłam zęby i twarz. Truchtem zbiegłam po schodach prosto do kuchni,nakroiłam sobie różnych owoców i wrzuciłam je do miski. Powróciłam na górę i walnęłam się na łóżko. Zajadając owoce zastanawiałam się jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień. Jak będzie zachowywał się Harry przed którym czuje strach w promieniu kilometra...
Była 24:00 a ja dalej o nim rozmyślałam-to chore. W końcu postanowiłam iść spać. Wtuliłam się w miękką poduszkę i odpłynęłam w krainach morfeusza. Jutro czeka mnie ciężki dzień...
---------
(Następnego dnia)
Z mojego snu wybudziły mnie dźwięki budzika. Wkurzyłam się i rzuciłam nim przez pokój,a on mimo to dzwonił. Ten przedmiot kojarzy mi się z Harrym-natrętny i nie daje spokoju. Byłam bardzo zmęczona ale musiałam iść do budy,co był by ze mnie za człowiek gdybym drugiego dnia odpuściła sobie lekcję. Nie że byłam kujonem czy coś ale bez przesady. Zanim wstałam wzięłam w rękę telefon by sprawdzić czy ktoś do mnie pisał,bądź dzwonił. Na moje nieszczęście :pisał i to nikt inny jak pan Harry. Miałam 3 nieprzeczytane SMS od mojego prześladowcy:
"Kotku czemu nie odpisujesz? Wiedz że jestem bardzo niecierpliwym
człowiekiem xx"

"Oj chyba będę musiał tu kogoś ukarać...
A tak dla przypomnienia-czerwony stanik xx"

"Jutro przyjeżdżam pod twój dom-jedziemy razem do
szkoły. Bądź gotowa na 7:40.
PS.:Mam dla ciebie małą niespodziankę xx"

Ten ostatni SMS najbardziej mnie zestresował. Zerknęłam na godzinę Kurwa 7:30-muszę się pośpieszyć.
Szybko wyskoczyłam z ciepłego łóżeczka i szybkim krokiem weszłam do łazienki,wzięłam prysznic i zrobiłam lekki makijaż. Owinięta ręcznikiem weszłam do pokoju. Wyjęłam bieliznę,biały sweterek i wzorzyste leginsy. Szybko wcisnęłam na siebie ciuchy,a włosy związałam w luźnego koka. Wzięłam pierwszą lepszą torbę i wrzuciłam do niej potrzebne rzeczy. Zarzuciłam ją sobie na ramie i zbiegłam po schodach. Nie zjadłam śniadania,wrzuciłam do torebki 10 dolarów na jakieś śniadanie w szkole. Cholernie się śpieszyłam bo chciałam wyjść przed nim. Wbiegłam na przedpokój i wsunęłam na nogi moje czarne Vansy,otuliłam się płaszczykiem ,a na głowę założyłam bordowe Beanie. Otworzyłam drzwi a moim oczom ukazał się nikt inny jak Harry-pogromca odwagi. Tak się śpieszyłam że weszłam w niego a on zaczął się śmiać.
-Hej kochanie.-wyszeptał mi do ucha.-Mam nadzieje że chciałaś czekać na mnie na zewnątrz a nie uciec.-powiedział rozbawionym głosem. No cholera przejrzał mnie. Grrr...
-Choć Victoria bo spóźnimy się do szkoły.-powiedział pospieszając mnie. Zamknęłam drzwi i przekręciłam w nich kluczem dwa razy,sprawdziłam czy były zamknięte i odwróciłam się w stronę chłopaka o głębokich, zielonych oczach. Pociągnął mnie za rękę w stronę jego samochodu. Otworzył mi drzwi i delikatnie wepchnął mnie do środka. Pochylił się w moim kierunku całując moją szyję i zapiął pas. Zatrzasnął moje drzwi,obiegł samochód i po chwili znalazł się po mojej lewej stronie. Odpalił gaz i ruszyliśmy. W samochodzie panowała zupełna cisza,lecz musiał ją przerwać ten zachrypnięty głos.
-Założyłaś czerwony stanik tak jak mówiłem?-spytał się ciekawy mojej odpowiedzi. O kurwa zupełnie zapomniałam. Nie żyje-zapomniałam spisać testament...
*****
Heej sorry że tak długo czekaliście ale nie miałam weny ani czasu.
Mam nadzieje że rozdział się podoba.
Nie wiem kiedy będzie następny nic nie obiecuje ale mimo to licze na komentarze
Do zobaczenia ;***

czwartek, 31 października 2013

Rozdział 9

Harry POV.
Szybko wyszedłem z mieszkania Victorii i wsiadłem za kółko. Osiągnąłem cel,skorzystałem z chwili nieuwagi tej uroczej istotki i przykleiłem w jej pokoju małe kamerki szpiegowskie. Mój plan był prosty znaleźć coś na nią,szantażować ją tym,namówić na świadczenie usług seksualnych . Ona bardzo mnie pociągała ,jej niewinność była jeszcze jednym plusem,oczywiście oprócz zajebistego ciała. Dziś miałem zamiar przez całą noc ją obserwować i znaleźć na nią haka.To był dobry pomysł. Zastanawiałem się nawet czy nie zrobić tego w formie kontraktu - mniejsza o to grunt że będę ją miał,wcześniej czy później.W sumie mam nadzieje że przebiera się w pokoju,wystarczyły by jej nagie zdjęcia. Rozmyślałem nad tym jadąc samochodem prosto do domu. Szybko zaparkowałem i wszedłem do mojego miejsca zamieszkania. Wyciągnąłem mojego laptopa i usiadłem na kanapie w salonie kładąc go na kolanach . Włączyłem aplikację do kamerek i na ekranie pojawił się jej pokój. Victoria siedziała na łóżku czytając książkę,obok niej leżała komórka. Wpadłem na pomysł. Wyciągnąłem z kieszeni swojego i-phone i napisałem do dziewczyny.
"Hej skarbie nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia,
po lekcjach pójdziemy do mnie sprawdzę czy mnie posłuchałaś i może s
trochę zabawimy xx
Czekam na twoje propozycję xx"
Nacisnąłem wyślij i moment później dziewczyna zerknęła na swojego i-phone. Zrobiła przerażoną minę i po prostu się popłakała. O boże ale ona delikatna,krucha jak szkło... Przecież nie ma dziewczyny która nie chciałaby ze mną spać jestem przecież Harry Styles. Zerknąłem na ekran,pokój był pusty. Czekałem aż wejdzie,przez 2 godziny wgapiałem się w ekran czekając aż ona się pojawi . Była 20:00,w głębi modliłem się by przebierała się tutaj. Moje marzenie się spełniło wgapiałem się w ekran jak zaczarowany. Gdy zobaczyłem jej całkiem nagie ciało mój przyjaciel dał o sobie znać. Już jutro dziewczyna będzie moja, nie będzie miała wyboru.
******
Witam Was,tak jak obiecałam jest rozdział następny pojawi się gdy będzie 6 kom. xD
Do zobaczenia i miłego długiego weekendu! ;3

środa, 30 października 2013

Rozdział 8

Victoria POV.
Jechaliśmy JEGO samochodem ,a ja wskazywałam mu gdzie ma jechać. Podczas całej drogi nie rozmawialiśmy ze sobą prawie wcale. To nawet lepiej. Miałam nadzieje ,że mnie odwiezie i się odpierdoli,tak było by najlepiej. Co chwile czułam na sobie wzrok głębokich,zielonych tęczówek. Starałam się nie reagować,ale to było zbyt trudne. Na moją twarz wkradł się szkarłatny rumieniec i nawet nie patrząc na niego wiedziałam ,że głupio się uśmiechnął. 
-Pięknie się rumienisz-szepnął rozbawiony tym swoim seksownym głosem. Nie odpowiedziałam nic ,bo moja twarz zrobiła się jeszcze bardziej czerwona. 
Po około 5 min. zaparkował pod moim,cioci domem. Otworzyłam drzwi od samochodu i o dziwo on też wyszedł. Spojrzałam na niego z głębokim niezrozumieniem na twarzy.
ON zaśmiał się cicho i ruszył w moim kierunku.
-Tylko Cię odprowadzę słodka.-Powiedział odpowiadając na moje skryte pytanie. Chwycił moją dłoń i ruszyliśmy w stronę drzwi.
-Z kim mieszkasz?-Spytał,co mnie trochę zdziwiło,głównie dlatego,że od naszej znajomości nie nawiązaliśmy jeszcze normalnej rozmowy.
-Z ciocią.-mruknęłam cicho i zaczęłam wygrzebywać klucz z torebki. Po chwili znalazłam go i wsadziłam w zamek. Przekręciłam dwa razy i otworzyłam drzwi. Weszłam a ON za mną. Znowu zdziwienie i strach. O co mu chodzi.
-Pozwiedzam i pójdę.-powiedział po czym obrócił mnie tyłem do siebie a moje plecy mocno przylgnęły do jego umięśnionej klatki. Jego ciepły oddech odbijał się od mojej szyi ale po chwili skierował się w okolice ucha.
-Oprowadzisz mnie?-szepnął do mojego ucha,dość miło jak na niego.
-Taak .-wyjąkałam i wydostałam się z jego mocnego objęcia.
Ruszyłam przez przedpokój zdejmując Vansy. Na  obu ścianach wisiały wielkie lustra a ściany były koloru beżowego. Przy ścianie od mojej lewej strony była szafa na całą długość,po prawej wieszaki. Odwiesiłam płaszczyk. ON zrobił zupełnie to samo co ja. Pierwszym miejscem w jakie się udałam był salon połączony z kuchnią. Pomieszczenie było dość duże, ściany miały biały kolor oprócz jednej,krótszej z morską tapetą w białe wzory. Na środku pokoju leżał beżowo biały dywan z frędzlami. Na nim stała czarna,skórzana,wielka kanapa z morskimi poduszkami dając fajne połączenie z tapetą. Na ścianie przed kanapą wisiała czarna plazma,a pod nią wielki segment na całą długość. Na nim leżały piloty i zdjęcia rodzinne. W środku znajdowały się przeróżne rzeczy o różnej tematyce. Na prawej ścianie od kanapy było wyjście na taras , a w tylnym rogu stół z krzesłami. Na lewej znajdowały się drzwi i obrazy. Czwartą ścianą był marmurowy blat kuchenny w jasnym kolorze. Poczekałam aż chłopak się obejrzy i ruszyłam  w stronę kuchni . Nie była mała,ale nie była też wielka,była w sam raz. Przy wszystkich ścianach był jasny marmur , odznaczała się tylko lodówka,jedna szafka,zlew i kuchenka. Na najdłuższej ścianie było wielkie okno z błękitnymi firankami. Ściany były białe,ale od marmuru były 30 cm. małe kafelki w piaskowo białym kolorze. Na środku było jeszcze miejsce na mały stół z 4 krzesłami.
-Chciałbym Cię przerżnąć na tym blacie.-Powiedział mój towarzysz o którym zupełnie zapomniałam. Chłopak mrugnął do mnie i uśmiechnął się szyderczo gładząc marmur.
-To gdzie teraz?-Spytałam nie pewnie ,zmieniając temat.
-Twój pokój.-Odpowiedział poruszając głupio brwiami,gładząc mnie po głowie, na co ja zepchnęłam jego wielgachną dłoń. Chłopak warknął cicho i przysunął się do mnie za blisko naruszając moją przestrzeń osobistą.
-Trochę grzeczniej skarbie no chyba że chcesz by spotkała Cię kara wysyczał trochę poddenerwowany.
Brzmiało to jak groźba i wiedziałam że mam ją tak odebrać,bo ten chłopak był zajebiście nieobliczalny. Mimo to że się go bałam nie chciałam by mnie dotykał,mimo to że byłam nieśmiała chciałam się bronić. Zignorowałam jego słowa i wyszłam z kuchni i przeszłam przez salon.Czułam na sobie jego wzrok,wiedziałam że bezwstydnie patrzy się na mój tyłek. O boże kiedy ON sobie pójdzie? No kiedy?
Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się w stronę drewnianych schodów i ruszyłam nimi w górę. Gdy weszliśmy na piętro szłam mijając 3 pary drzwi,zatrzymując się przy 4. Pociągnęłam za metalową klamkę i otworzyłam drewnianą powłokę . Mój pokój był średnich rozmiarów,przy jednej ze ścian stało wielkie łóżko z jasną pościelą,na przeciwko było przeszklone biurka a na nim mój laptop od apple,nad nim była wieszana szafka z niektórymi z moich rzeczy. Na lewo od biurka była wielka rozsuwana szafa na ciuchy i bieliznę. Na lewo pudło z moimi wspomnieniami. Miejscami na ścianach wisiały różne zdjęcia jednak nie było ich dużo bo do końca się nie rozpakowałam. W sumie nie miałam dużo zdjęć ale to szczegół. Na lewo od łóżka było wyjście na dość spory balkon. Moje ściany były z morsko-białą tapetą w zawijasy,okna przykrywały czarne,przezroczyste zasłony. Zapatrzyłam się w widok za oknem,obróciłam się dopiero wtedy gdy usłyszałam dźwięk zasuwanej szafy. Moim oczom ukazał się chłopak trzymający w ręku mój czerwony stanik z czarną kokardką. Chciałam wyrwać mu go z ręki ale podniósł go w górę. Grrr mój niski wzrost.
-Podoba mi się,załóż go jutro Victoria.-włożył mi go w rękę ,a ja przewróciłam oczami. Nie założę go on nie jest moim Panem czy coś.-Sprawdzę.-dodał po chwili a mnie przeszedł dreszcz.
-Możesz już iść??-spytałam niepewnie z zakłopotaniem w głosie.
-Zrobię jeszcze tylko jedną rzecz.-odpowiedział,a ja miałam złe przeczucia.-Daj telefon.-dodała po chwili wyrywając mnie z zamyślenia. Wsadziłam mu w rękę moje maleństwo.Wpisał swój numer i oddał mi mojego białego i phone. 
Podszedł do mnie i objął a moje małe ciało leżało w jego ramionach. Przeniósł głowę w stronę mojego lewego ucha.
-Do jutra aniele.-Wyszeptał,odkleił się ode mnie i wyszedł. Od razu zerknęłam na mój telefon. Nowy SMS:
NADAWCA:Harry
"Pamiętaj kochanie-czerwony stanik.
Nie bój się sprawdzę xx'
Ok ,bez komentarza. Nic nie odpisałam ,ale dowiedziałam się o nim czegoś.
Harry... Spoko imię,ale mimo to przeraża mnie jego zachowanie.
Bałam się jutrzejszego dnia-strasznie.
************
Witam,mega długi rozdział jak na mnie xD
Komentujcie ludzie  ;3
5 kom.=nowy rozdział w przeciągu 3 dni
Do zobaczenia! ;**
 

 

Nowy blog!

Założyłam nowego bloga
http://harrys-styles-musicschoolac-ademic.blogspot.com/
ZAPRASZAM ;3

czwartek, 24 października 2013

Rozdział 7

Harry POV.
-To postanowione.-odpowiedział szybko,po czym uśmiechnął się do mnie szeroko.-Nie zrobię Ci krzywdy.-wyszeptał mi do ucha.-Jeśli będziesz grzeczną dziewczynką.-dodałem wyraźnie zaznaczając słowo grzeczną.
-Nie zostanę u Ciebie na noc.-wyjąkała szybko. Wkurzała mnie,musi się nauczyć że mi się nie odmawia. I wtedy wpadłem na pomysł... Znajdę coś na nią cokolwiek. Ona musi być moja,a jeśli tego nie rozumie to dam jej nauczkę. Posłałem jej uśmiech a przez jej małe,seksowne ciałko przeszedł dreszcz.
-Ok.-Odpowiedziałem jej nadal się uśmiechając. Spojrzała na mnie wyrazem pełnym zmieszania i szoku,szczęścia ale też strachu. Była taka pociągająca i taka niewinna,nie chciałem jej na jedną noc,chciałem ją na zawsze. 
-Serio?-Spytała nie pewnie,a na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech pełen nadziei.
-Nie ciesz się tak dziś dam sobie spokój, bo wiem że jesteś w szoku,ale nadal jesteś moją własnością .-Wyszeptałem jej do ucha.
-Nie jestem niczyją własnością.-Sprzeciwiła się cicho wyraźnie zbulwersowana moimi słowami.
-Czy chcesz jednak tu zostać?-Spytałem znajdując jej czuły punkt.
-Nie.-Wyjąkała przerażona. Zaśmiałem się cicho dumny z wygranej.
-To co chcesz wracać do tego domu,czy jednak wolisz zostać u mnie?-Spytałem puszczając jej oczko. Victoria wycisnęła się z mojego uścisku obciągając spódnice niżej lekko się rumieniąc. Nadal trzęsła się ze strachu. 
-Chcę wracać do domu.-Powiedziała dość stanowcza jak na nią.
-Ok.-Odpowiedziałem rozśmieszony całą sytuacją, a Ona była wyraźnie przestraszona i zdezorientowana. 
-Panie przodem.-wyszeptałem jej do ucha ciągnąc zębami jego płatek. Gdy zaczęła iść szybkim ruchem wrzuciłem do kieszeni trzy małe kamerki szpiegowskie. Wyszłem  szybkim krokiem z pokoju i zauważyłem ją schodzącą powoli po schodach. Bezwstydnie wpatrywałem się w jej mały,seksowny tyłeczek wyobrażając  sobie ją wijącą się pod moim dotykiem. Dobiegłem do niej i splątałem jej palce z swoimi. Zauważyłem zmieszanie na jej twarzy,ale była zbyt przestraszona by się sprzeciwić. W ciszy wyszliśmy z mojego do mu i ruszyliśmy w stronę samochodu. Otworzyłem drzwi uroczej Victorii a ona nieśmiało weszła do samochodu. Szybkim krokiem obszedłem go i usiadłem na miejscu kierowcy. Ruszyliśmy...
*******************
A więc sorry bardzo,że tak długo czekaliście,ale zachorowałam i wgl masakra jak cholera...
Przepraszam też że taki krótki ale nie mam weny,zupełnie ;/
Nie wiem kiedy dodam następny rozdział bo nie chcę dawać zbędnych obietnic,ale nie dłużej niż 2 tyg.
Moim zdaniem rozdział jest kiepski ale wy to oceńcie ;***
Do zobaczenia w następnym rozdziale ;33

czwartek, 17 października 2013

Rozdział 6

-Tak nie będziemy się bawić skarbie,skoro nie chcesz po dobroci to nauczymy cię wychowania.-mruknął mi do ucha nadal mocno ciągnąc mnie za włosy.-O co mu kurwa chodzi,boje się pomocy, pomocy!-zaczęłam mówić w myślach. Co miał zamiar mi zrobić? Wolałam nie wiedzieć...
-Puść mnie...-wyjąkałam płaczliwym tonem.-proszę...-dodałam po chwili.
ON zaczął się śmiać,bawił go mój strach,dla niego była to tylko i wyłącznie zabawa.
-Trzeba było wcześniej wszystko przemyśleć kochanie...-szepnął mi do ucha,nadal ciągnąc za moje włosy.-A teraz muszę nauczyć Cię szacunku.-powiedział rozbawiony.
-Co chcesz mi zrobić?-wyszeptałam przerażona bardziej niż wcześniej.
-Nauczyć Cię szacunku do mnie.-powiedział tak jakby to było oczywiste.
-Proszę,niee...-po moich policzkach zaczęły spływać słone łzy.
 Momentalnie popchnął mnie na ścianę twarzą do twardej powierzchni. 
-Proszę zostaw mnie...-zabłagałam jeszcze
Mocniej przysunął moją twarz do twardej ściany oddalając moje biodra razem z nogami w skutku czego byłam wypięta do niego tyłem... Byłam mega przestraszona,co on chcę zrobić?
-Nie ruszaj się skarbie to nie będzie bolało.-wyszeptał mi do ucha.-Mmmm ale jesteś seksowna.-powiedział dużo głośniej, cicho mrucząc  mi do ucha.
Podciągnął moją spódniczkę tak by odkrywała część która nie powinna być odkryta.
-Mmmm.-wymruczał a moją twarz pokryły rumieńce. Wzdrygnęłam się lekko gdy złapał za tasiemkę moich rajstop.
-Spokojnie kochanie.-powiedział cicho po czym delikatnie zsunął rajstopy z moich bioder ocierając o nie rękami. Nie wyrywałam się, bo wiedziałam ,że nic mi to nie da. Po chwili moje rajstopy wylądowały po drugiej stronie pokoju. Przez moją odkrytą skórę przebiegł chłodny wiatr w skutku czego dostałam gęsiej skórki. Czułam jego pożądliwy wzrok na mojej tylnej części ciała. Zanim zdążyłam przyzwyczaić się do niezręcznej atmosfery ON znów pociągnął mnie za włosy łapiąc w tali. 
-Proszę puść mnie.-błagałam przerażona.-Proszę.-wyjąkałam jeszcze raz mając nadzieję że to coś da.
Na jego twarzy pojawił się chytry uśmiech,miałam wrażenie że wpadł na jakiś pomysł. Lekko poluźnił uścisk na mojej tali i puścił moje włosy przeczesując je palcami. Nie ruszałam się,stałam tam wmurowana w drewnianą,elegancką podłogę.
-Tym razem Ci podaruje kotku.-wyszeptał do mojego ucha.-Tym razem.-powiedział uśmiechając się lekko dając wyraźnie do zrozumienia że drugi raz nie zostanę potraktowana taryfą ulgową.
-Dziękuje.-wyjąkałam cicho zdziwiona jego nagłą zmianą zdania... Ale zaraz,zaraz czy ja dziękuje kolesiowi który jeszcze przed chwilą się do mnie dobierał? Chyba oszalałam...
-Boisz się mnie.-stwierdził cicho,z mnie przeszedł nieprzyjemny dreszcz.-Podoba mi się to.-wymruczał do mojego ucha uśmiechając się chytrze.
-Chcę wracać do domu.-poprosiłam cicho nie rozumiejąc jego wcześniejszych słów.
-Nie kochanie.-odpowiedział patrząc prosto w moje gigantyczne oczy.-Zostajesz na noc.-dodał i mrugnął do mnie zadziornie.
-Nie.-sprzeciwiłam się cicho.-Chcę wracać do domu.-dodałam półgłosem.
-Nie zaczynaj Victoria.-wysyczał lekko sfrustrowany.-Pooglądamy coś,pogadamy...-wymieniał uśmiechając się do mnie.-Zabawimy się.-dodał po czym złożył delikatny pocałunek na mojej szyi.
-Proszę,chcę wracać do domu.-powiedziałam płaczliwym tonem.
-To postanowione.-odpowiedział szybko,po czym uśmiechnął się do mnie szeroko.-Nie zrobię Ci krzywdy.-wyszeptał mi do ucha.-Jeśli będziesz grzeczną dziewczynką.-dodał wyraźnie zaznaczając słowo grzeczną.
*************
Witam,witam z następnym rozdziałem,jak zwykle proszę o komentarze :**
Sorry ,że tak długo czekaliście-nauka -_-
Następnego rozdziału możecie spodziewać się w sobotę ,lub niedziele.ewentualnie poniedziałek :b
Do zobaczenia  *.*

czwartek, 10 października 2013

Rozdział 5

-Co kurwa!?-wrzasnął w moim kierunku,a przez moje ciało przeszedł mocny dreszcz. Bałam się jeszcze bardziej niż wcześniej ,ale nie chciałam dać mu satysfakcji...
-Zadałem Ci pytanie!!-warknął przez zaciśnięte zęby.
-Nigdzie z tobą nie pojadę.-wyszeptałam przerażona.
-Tak się nie będziemy bawić kotku...-zabrzmiało to jak groźba ale bałam się zrobić choćby jeden krok. Nie zdążyłam nic zrobić a ON przerzucił mnie sobie przez ramię i wepchnął na siłę do samochodu sadzając mnie na miejsce pasażera. Próbowałam wyjść, ale ON zablokował przednie drzwi. Szybkim krokiem obiegł samochód i w mgnieniu oka znalazł się na miejscu kierowcy.
-Będę musiał cię wychować skarbie,bo tak nie może być...-mrugnął do mnie,i szybkim ruchem położył rękę na moim udzie,na co od razu ją zepchnęłam. ON tylko się zaśmiał i odpalił silnik.
Bałam się,nawet bardzo tak wiele pytań kłębiło się mojej głowie. Gdzie ON mnie wiezie? Czy zrobi mi krzywdę? Czy w ogóle odwiezie mnie do domu? Po 15 minutach niezręcznej ciszy ON ją przerwał.
-Ile masz lat?-zapytał. Po co mu to wiedzieć?-Zadałem Ci pytanie- powiedział lekko sfrustrowany.
-17-wymamrotałam cicho nadal zastanawiając się o co mu chodzi.
-Jesteś dziewicą?-spytał bez najmniejszego skrępowania,a mi pierwsza łza spłynęła po policzku. ON tylko się zaśmiał,a ja dalej płakałam.
-Tylko spytałem kotku.-wyszeptał wyraźnie rozbawiony całą sytuacją-Czyli odpowiedź brzmi tak?-dalej ciągnął ten niezręczny temat,ale ja zdecydowałam nie odpowiadać.
-Gdzie jedziemy?-spytałam przerażona jeszcze bardziej niż wcześniej.
-Do mnie-powiedział i uśmiechnął się głupio.
-Jak to do Ciebie?-zapytałam po raz drugi z trochę większą pewnością w głosie.
-Normalnie skarbie.-mruknął i chciał pocałować mnie w policzek ,ale ja odsunęłam się od niego,już chciał coś zrobić,ale akurat w tym momencie światło zmieniło się na zielone.
-Będę całował Cię kiedy będę chciał i gdzie będę chciał.-warknął sfrustrowany,a mnie przeszedł nieprzyjemny dreszcz.Po może 5 minutach ON zaparkował przed jakąś gigantyczną willą.
-Już jesteśmy Victoria.-szepnął mi do ucha lekko gryząc płatek mojego ucha. Wzdrygnęłam się a ON znowu się zaśmiał. Wyszedł z samochodu zatrzaskując za sobą drzwi,ja też chciałam wyjść ale były zamknięte. Chłopak obiegł samochód i kluczykiem otworzył moje drzwi od razu łapiąc mnie mocno za nadgarstek wyciągając z czarnego samochodu.
-Mam Cię znów przerzucić przez ramię,czy pójdziesz po dobroci?-spytał śmiejąc się z własnej wypowiedzi.
-Pójdę.-wymamrotałam przerażona.
-Grzeczna dziewczynka.-mruknął mi do ucha. Szliśmy trzymając się za ręce,co mi osobiście nie bardzo odpowiadało,ale wyboru nie miałam. Zatrzymaliśmy się przed drewnianymi,masywnymi drzwiami,a ON nadal ściskając mój nadgarstek otworzył drzwi. Zaprosił mnie gestem do środka,a we mnie znów obudził się instynkt walki. Zaczęłam wyrywać się z jego mocnego uścisku,a ON przewrócił teatralnie i przerzucił mnie sobie przez ramię. Kopałam go nogami po brzuchu i waliłam pięściami po plecach. On jednak nic sobie z tego nie robił i przeprowadził mnie przez próg mieszkania śmiejąc się. Zwinnym ruchem zamknął drzwi na klucz i szedł ze mną na ramieniu w głąb mieszkania. Znaleźliśmy się w sypialni,jego sypialni. Wolałam nie wiedzieć czemu weszliśmy właśnie tu. Szybki ruchem zdjął mnie ze swojego ramienia i popchnął na ścianę.Bolało ale co miałam zrobić. On podszedł do mnie szybko,przywarł do mnie ciałem i rozwiązał moje włosy.-O co mu chodzi?-spytałam sama siebie. On mocno pociągnął mnie za nie obracając plecami do siebie kładąc moją głowę na swoim ramieniu.
-Tak nie będziemy się bawić skarbie,skoro nie chcesz po dobroci to nauczymy cię wychowania.-mruknął mi do ucha nadal mocno ciągnąc mnie za włosy.-O co mu kurwa chodzi,boje się pomocy, pomocy!-zaczęłam mówić w myślach. Co miał zamiar mi zrobić? Wolałam nie wiedzieć...


CZYTASZ=KOMENTUJESZ
*************
Witam,moim zdaniem rozdział wyszedł kiepsko ale Wy to oceńcie... ;/
Następny rozdział w sobotę niedzielę 
Pa ;*  
az drugi